
Jestem dzieckiem wygnańców na Sybir. Wielu moich przodków spoczywa w zimnej ziemii tej posępnej krainy: wszyscy wbrew swej woli wysiedleni przez bezwzględne, totalitarne państwo, Sowiety. Syberię mam we krwi. Jej wiatry przeszywają moją duszę.
Tego dnia w roku 1940 pięcioro członków mojej rodziny, razem z prawie pół miliona innych mężczyzn, kobiet i dzieci, przemocą, pod lufami karabinów, zabrani zostali ze swoich domów, wpakowani w bydlęce wagony i wywiezieni do obozów na Syberii i w Kazakstanie,do ciężkiej pracy . Ich przewinienie to to że byli obywatelami Polski.
Nie byli powiadomieni o tym co ma się stać. Ta wielka akcja, przeprowadzona w całej Polsce Wschodniej w jedną noc pod przykryciem ciemności i śniegu, planowana była od miesięcy. Była to pierwsza z czterech masowych deportacji ponad dwuch milionów obywateli Polskich, mających na celu uwięzienie ich w Rosii. Zostali wywiezieni po to aby zanikły ślady ich języka i kultury z terenów świeżo okupowanych przez Związek Radziecki.
Prawdopodobnie nie słyszeliście o tym w szkołach, ani nie czytaliście w podręcznikach historii. Wielka Brytania, USA i Związek Sowiecki, w zmowie przez prawie 50 lat, taiły detale tej zbrodni. Nawet w Polsce (pod dominacją Sowiecką) do 1989go roku zabronione było wspominanie tej historii.
Tej strasznej nocy, 10go lutego, aresztowania toczyły się według ustalonego schematu. O czwartej rano, kiedy cała rodzina spała, głośny stukot w drzwi. Trzech lub czterech żołnierzy uzbrojonych w pistolety wchodziło do mieszkania. Spędzali mieszkańców w nocnym odzieniu , łącznie z dziećmi, do jednego pokoju i stawiali pod ścianą. W tym czasie przeprowadzali rewizję i spisywali inwentarz. Po zakończeniu nakazywali ludziom ciepłe odzienie się dając piętnaście minut na spakowanie i zaopatrzenie w "daleką podróż".
Na dworze padał mocno śnieg. Temperatura minus 40 stopni. Dwie pary sań zaprzęgniętych końmi czekały by przetransportować ludzi na stację kolejową. Tam pakowani byli jak sardynki (stojąc jeden przy drugim) w bydlęce wagony często po siedemdziesiąt osób, rodzin z dziećmi, na wagon. Nie bało miejsca by się położyć, nawet żeby usiąść.
W środku wagonu stał mały piecyk, jedyne źródło ciepła. Wentylację dawało małe okienko uzbrojone drutem kolczastym pod dachem wagonu. Dziura w podłodze służyła jako toaleta. Drzwi wagonu z hukiem zamykane z zewnątrz na kłódkę nie otwierane były przez trzy dni. Dzieci mdlały z braku powietrza i wody. Mężczyźni w desperacji walili w drzwi, na próżno .
Po czterech dniach pociąg ruszył na północ w stronę zamarzniętych wód Sybiru. Podróż trwała około czterech tygodni.
Wielu nie dojechało do celu, nie przetrwali. Dzieci pierwsze padały ofiarami zimna oraaz braku powietrza, jedzenia i wody. Od czasu do czasu pociąg stawał na jakiejś opuszczonej stacyjce na pustkowiu, drzwi się otwierały i pasażerowie mogli grzebać się swoich zmarłych. Gleba bała zamarznięta, prawdziwy pochowek nie był możliwy. Pokrywali zwłoki lekką warstwą śniegu, odmawiali pacieże i wznawiali dalszą podróż w północ.
Historia ich wygnania, cud wyzwolenia i desperacki wysiłek setek tysięcy z nich w przemierzaniu się przez Rosję w drodze do wolności w Iranie to oddzielny rozdział historii.
Tylko niewielu z tych którym udało się uciec z Syberii powróciło do swoich domów. Okrutny tok wypadków zrządził że ich losy zostały zapieczętowane w Teheranie w 1943cim roku. W listopadzie owgo roku przywódcy Rosii, Wielkiej Brytanii i USA spotkali się w stolicy Iranu by uzgodnić los powojennej Europy. Zdecydowali po wojnie wpisać Polskę w strefę wpływów Związku Sowieckiego.
Polska miała stracić swoją wolność i spójność terytorialną. Wschód Polski, z którego wygnańcy na Sybir pochodzili, został w całości włączony w Stalinowski Związek Radziecki. Rząd Polski o tej decyzji został poinformowany w rok potem. Słusznie poczuł się zdradzony.
48,000 żołnierzy Polskich straci jeszcze życie walcząc za wolność, między innymi za wolność tych narodów których rządy ich zdradziły w Teheranie a potem (w roku 1945) w Jałcie.
10ty luty nie ma znaczenia dla większości świata. Jednak są domy, takie jak mój, gdzie data ta nie może przejść bez solemnych wspomnień i refleksji. Syberię mamy w krwi. Jej wiatry chłodzą nasze serca.
© Ryszard Antolak
Tłumaczyła Marta Wajda-Spohn


0 comments:
Post a Comment